Starocie

Recenzje

This category contains 26 posts

Wywiad z Emilem Strzeszewskim w Creatio Fantastica

Moja rozmowa z Adamem Podlewskim właśnie ukazała się na łamach Creatio Fantastica. Gadamy o literaturze, szachach, e-bookach oraz ucieczce z „Wyspy Fantastyki”.

creatio46

(…)
A.P.: Czy uciekasz z Wyspy Fantastyki? Już twoja pierwsza powieść rozciągała gatunkową przynależność steampunku, a Ród zdaje się z premedytacją wyróżniać elementy inne (jak czarny kryminał, alegorie filozoficzne czy thriller szachowy) nad dobrze znany krajobraz fantastyczny. Czy jest to świadomy kierunek, czy po prostu niechęć do gatunkowych ograniczeń?

E.S.: Nie mam nic przeciwko gatunkowym ograniczeniom. Ba! Nawet nie przeszkadzają mi szufladki. Tym bardziej że w żadną się nie mieszczę i chyba to widać po dwóch opublikowanych powieściach. Aby być szczerym – odchodzę od fantastyki. Przynajmniej tej rozumianej w miarę tradycyjny sposób. Zapuszczam się w stronę eklektyczną, łączę, dzielę, mam za nic podziały. Wiem, że będę pisać po prostu punk, rozumiany po mojemu, nie znajdziesz definicji w słownikach.
(…)

Pełny zapis na stronie Creatio Fantastica.

„Ród” – recenzje

Chciałbym, aby moje książki zawsze były zaproszeniem do rozmowy. Autor mimo wszystko dość rzadko ma możliwość rozmawiać o swojej prozie lub też przysłuchiwać się jak rozmawiają inni, z definicji mądrzejsi od niego (każdy jest mądrzejszy niż pisarz). Dlatego z poniżej linkowanych recenzji, cieszę się jak dziecko, choć nie we wszystkich pojawiają się pozytywne opinie o Rodzie.

rod_strzeszewski

Powinny się co prawda pojawić przynajmniej dwie recenzje i to od patronów (śpi jeszcze Esensja oraz Dzika Banda, w przypadku Dzikiej Bandy jestem w stanie zrozumieć, bo ekipa na czele z Robertem Ziębińskim przyłożyła się do Pop Festiwalu), ale to, co jest, daje dość dobre rozeznanie.

Pozwólcie, że zaprezentuję wszystko w jednym poście, linki będące jednocześnie cytatami.

Wpierw Dawid Wiktorski z fantasta.pl:
Nawiązanie do Ektenii jest absolutnie niezbędne przy recenzowaniu Rodu – czytelnicy znający pierwszą książkę Strzeszewskiego są przygotowani na to, co zastaną w środku. Jednakże dla całej reszty może być to niemały szok – bo i autor kpi sobie z utartych schematów fabularnych. Niemalże niewidoczne nawiązania do innych scen, pewnego rodzaju drobne fabularne furtki i nieustanna żonglerka opowieścią i tłem dla niej – to najkrótsza charakterystyka Rodu. Wystarczy dodać do tego niemałą tajemniczość, która towarzyszy wielu fragmentom książki, by otrzymać tekst intrygujący, wymagający skupienia, a niekiedy wręcz deszyfracji. I, co ciekawe, autor radzi sobie z podobnymi zabiegami na tyle umiejętnie, że zapewne zdołałby tchnąć powiew świeżości w powieść kryminalną utrzymaną w konwencji „zabił lokaj”.

Audrey z Game Exe:
Rozkład społeczeństwa i moralności oraz wewnętrzne zmagania człowieka to tematy stare jak świat, dlatego trzeba ogromnej literackiej odwagi i świadomości słowa, żeby stworzyć z tego strawną literacko opowieść, a ponadto ustrzec się przed stworzeniem zbioru kazań czy ilustracji dla zjawiska kiczu w literaturze. Emilowi Strzeszewskiemu się udało i mimo że bardzo często przeplata wątki obyczajowe z metafizycznymi, a sfery sacrum i profanum nie zostały w najmniejszy sposób rozdzielone, to jest to kawałek bardzo ciekawej prozy.

Tymek Wronka wnikliwie na katedra.pl:
Jednoznaczna klasyfikacja powieści pod względem gatunkowym nie jest możliwa. Pojawiają się w niej elementy urban fantasy oraz grozy, ale stanowią tylko dekorację; podobnie jak autorski flirt z realizmem magicznym. Strzeszewski miesza też konwencje, łącząc prozę obyczajową z kryminałem. Z każdego nurtu bierze to, co mu pasuje do koncepcji i odrzuca resztę, a całość podlewa punkową (ale już bez przedrostka „steam”) bezkompromisowością, nakierowaniem literackiego obiektywu na margines, pogranicze.

Bartosz Szczyżański na polter.pl:
Najnowszą książkę Emila Strzeszewskiego można reklamować jako stylistyczną kontynuację jego debiutanckiej Ektenii – choć to zupełnie inna historia, to każdy, kto odnalazł się w klimacie tamtej powieści, z pewnością i tę uzna za wartościową lekturę. Miłośnicy prostych, lecz wciągających historii powinni sobie Ród odpuścić, natomiast ci, którzy cenią opowieści za gęsty, niepowtarzalny klimat, z pewnością go docenią.

Alek Kusz, Szortal:
Myślę, że Emil napisał tę książkę za wcześnie. Za wcześnie z dwóch powodów: Po pierwsze, chyba nie odleżała się zbyt długo, by mógł na nią spojrzeć chłodnym okiem. Po drugie, powinien ją może napisać za dziesięć lat, kiedy na koncie będzie miał parę innych pozycji, może łatwiejszych, które pozwoliłyby mu okiełznać ‘szalone’ pióro.

I wreszcie chyba najbardziej wzruszająca dla mnie recenzja, bo na łamach periodyka, który sam stworzyłem (choć od dawna nie jestem już w redakcji). Adam Podlewski, Creatio Fantastica:
Najważniejsze jest Miasto, ta senna, mgielna i zimna kraina, którą Strzeszewski kreuje – zdało mi się – z większą sympatią niż ludzkich bohaterów. Są też szachy, rozgrywka bogów, demonów i geniuszy, oraz cyzelowane przez autora portrety psychologiczne. W dziewięciu przypadkach na dziesięć taka powieść by mnie zirytowała. Potrafię docenić plastyczny, nasączony brudną poezją język (autor z pewnością pióro wyrobił przez ostatnie lata), ale tym bardziej: jasność, przejrzystość akcji, konsekwencję.

Niedługo wrzucę kolejną porcję Waszych zdjęć z Rodem oraz małą niespodziankę!

Majka, Beksińscy, Palahniuk i Martin

Nie informowałem ostatnio o publikacjach i recenzjach mojego autorstwa, więc pora nadrobić zaległości. Oto cztery najnowsze, wszystkie z Dzikiej Bandy.

majka

Popkultura to echa świata – wywiad z Pawłem Majką

Dzika Banda: Dlaczego modna jest postapokalipsa? Chcą ją pisać w Rosji, we Włoszech, w Polsce…

Paweł Majka: Tak naprawdę pojęcia nie mam skąd ta moda. Gdyby zjawisko dotyczyło Polski, powiedziałbym, że przyzwyczajeni do życia nie tyle w pokoju, co między jedną a druga wojną, zaczynamy się niepokoić długim spokojem. Ale „metro” czytają na całym świecie, globalną karierę zrobiły też apokalipsy zombie.

beksinscy

Beksińscy. Portret podwójny

Na biografię Beksińskich czekałem od dawna. To temat okrutnie ponury, gorzki, tragiczny, ale i fascynujący. To nie banał, ale żywa prawda. Nic banalnego bowiem nie ma w życiorysie Beksińskich ojca i syna. Rzeczywistość nakreśliła ich na postacie niczym z dramatu, czy horroru. Ich losy są tak specyficzne, tak bardzo również oddziałują na emocje, że zajmować się nimi literacko albo dziennikarsko, to zadanie iście samobójcze.

fightclub

Czekając na Fight Club 2

Chuck Palahniuk wraz z ilustratorami Cameronem Stewartem i Davidem Mackiem intensywnie pracują nad komiksem „Fight Club 2”. Pierwsza z dziesięciu części ma zostać wydana w maju 2015 roku. Prawie gotowe są wszystkie scenariusze Palahniuka, do obejrzenia są również pierwsze szkice okładki Macka. Cameron Stewart – główny rysownik – ma zamiar przedstawić wszystko w tonie kreskówkowym, nieco przesadnym. Ma być to kontrastem do trudnej i gorzkiej fabuły w stylu punk, jakim można nazwać twórczość Palahniuka.

martin

Rycerz Siedmiu Królestw

W zbiorze opowiadań ze świata Westeros „Rycerz Siedmiu Królestw” George R. R. Martin pokazuje to co najlepsze oraz to co najgorsze w jego pisarstwie. Dla obeznanych z jego wczesnymi opowiadaniami lektura będzie jednak okrutnym rozczarowaniem.

Wrażenia z Polconu 2014

Jedną z najmądrzejszych decyzji w moim życiu było wzięcie dnia wolnego po Polconie w Bielsku-Białej. Dzięki temu mogłem pozbierać myśli i przygotować się do powrotu do rzeczywistości.

Pomimo kilku fuck-upów, Polcon 2014 uważam za udany. Miasto było absurdalnie magiczne i pojawienie się w jego krajobrazie uważam za dar od losu. Dawno nie widziałem tak ciasnych, urokliwych uliczek, tak szczerej a jednocześnie eklektycznej architektury oraz knajp, w których zaklinanie czasu udawało się tak doskonale. Dopisało także towarzystwo zapewniające wiele wrażeń. Czułem się cudownie, za co dziękuję!

Co do samego konwentu oraz mojego w nim udziału, to absolutnym zaskoczeniem okazały się tłumy w sali prelekcyjnej o 11:00 godzinie w sobotni poranek. Byłem przekonany, że nikt nie przyjdzie na prelekcję o filozofii w fantastyce (na dodatek w sosie kpiąco-humorystycznym) i spokojnie będę mógł udać się wypić więcej kaw, co szczerze powiedziawszy było mi potrzebne. Ludzie! Byliście genialni i zapewniliście mi większą dawkę energii, niż było to konieczne. Miło było mi Was poznać, mam nadzieję, że nie dałem plamy.

Parę problemów technicznych związanych z premierą Rodu rzutowało na późniejszy punkt programu i z tego nie jestem już tak zadowolony, aczkolwiek nie miałem na to wpływu. Łudzę się jednak, że 22 września, czyli w dniu właściwej premiery, zechcecie spojrzeć na powieść i dodać ją do swoich koszyków.

A teraz parę fotek, które powiedzą więcej niż słowa. Zapraszam.

polcon1

polcon2

polcon3

Najważniejsze książki – łańcuszek

Zostałem nominowany przez Krzyśka Kietzmana do opowiedzenia o najistotniejszym książkach w moim życiu. Nie wierzę w łańcuszki, ale ten dotyczy literatury, więc oto i moja lista.

Fight-Club-Chuck-Palahniuk-okładka

Fight club, Chuck Palahniuk – chyba najważniejsza książka w moim życiu, opisująca moją gorycz, rozczarowanie i okrutną potrzebę buntu. Jednocześnie dokument tego, jakim tragicznym zwierzęciem jest człowiek bez ram i norm, a lektura doprowadziła mnie do ostatecznego zrozumienia, że granicą mojego świata jest świat drugiego.

Głos Boga, Jacek Sobota – wstrząsająca opowieść o ideologicznej tułaczce, o beznadziei poszukiwań, ale też potrzebie tychże. Rzecz stawiająca ostateczne pytania, pozostające zawsze bez odpowiedzi. Jacek pozostawił mnie bezradnym w stosunku do tego, co przeczytałem. Przeżywam to do tej pory.

Zbrodnia i kara, Fiodor Dostojewski – to banalne, wybierać klasykę, ale to ważna książka o upodleniu, ambicji tak wielkiej, że przekraczającej wartości. Dostojewski otwiera oczy, swoje i czytelników. Dzięki lekturze ostatecznie doszedłem do tego, jaką literaturę uwielbiam.

Moskwa-Pietuszki, Wieniedikt Jerofiejew – jedyna książka z całego zestawienia, której nie skończyłem i nie zamierzam nigdy skończyć. To przeprawa na którą jedno życie to za mało. Pijacka literatura, którą czytam tylko na rauszu, dla uszanowania dzieła. Nie, żebym namawiał nikogo…

Wigilijne psy, Łukasz Orbitowski – dorwałem to w Wigilię, naprawdę. Jedna z ważniejszych książek, jakie czytałem. Dowiedziałem się, jak można krwawić podczas lektury, jak pisanie pełne pasji, potu i autentyczności jest istotne. Orbitowski opowiedział mi historię o tym, jakim autorem sam chcę być – sobą i tylko sobą.

Miasto śniących książek, Walter Moers – zaskakujące przeżycie. Nie umiem dobrze opisać tego tomiszcza, oprócz tego, że rozbroiło mnie, otworzyło na wszystko. Literatura ściśle rozrywkowa może być ambitna, a pozycje Moersa są tego dowodem.

Folwark zwierzęcy, George Orwell – nie można przeżyć młodości nie czytając Orwella. To jedna z pierwszych prywatnych biblii mojego buntu. Ukształtowała mnie politycznie, ideologicznie oraz etycznie. Świat jest przypisem do Folwarku zwierzęcego.

Traktat logiczno-filozoficzny, Ludwig Wittgenstein – największe przeżycie studiów. Wittgenstein był jak bomba atomowa. Chciałem nawet pisać o nim doktorat, ostatecznie zrozumiałem, że nie udźwignę i postawiłem na Bachtina. Traktat to rzecz z gruntu ontologiczna, ale ja traktuję ją także w kategoriach etycznych, na własny użytek. Do tej pory dziwię się, że moi wykładowcy nie zauważyli, że to to najlepsze porady dla pisarzy, jakie można w życiu dostać.

Beksińscy. Portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska – uwielbiałem i ojca, i syna. Ta książka odbrązowiła mi te postacie, ale utwierdziła w chorej miłości do obu. Znakomita lektura, autorka nie podeszła do tematu na kolanach, za co chwała.

Neuromancer, William Gibson – chciałbym kiedyś napisać cyberpunk, właśnie dlatego, że po Gibsonie nie da rady go napisać. Jestem pokoleniem technologii Sieci i Neuromancer uszeregował dla mnie Sieć. Pokazano mi, z czym tak naprawdę mam do czynienia i dlaczego powinienem wiedzieć, do jakiego bagna wchodzę. Oraz jak to bagno wiele może mi dać przy zachowaniu ostrożności.

Pozostało mi już tylko nominować kogoś, aby opowiedział o swoich książkach. Będzie mi miło, jeśli z zaproszenia skorzysta Paweł Majka, Piotrek Rogoża oraz Błażej Jaworowski. Działajcie, panowie!

Najpopularniejsze wpisy

Odwiedzono mnie

  • 65 729 razy
%d blogerów lubi to: