Właśnie czytasz
Ciekawostki, Nonsensowne wpisy, soliloquia

Polemika z wojną, This war of mine

O This war of mine usłyszałem po raz pierwszy w pracy. Znajomy zachwalał, opowiadając głównie o zaletach samej rozgrywki, mi zaś się skojarzyło z planszową grą ekonomiczną, zamiast komputerową polemiką na temat wojny. Potem zaś przyszedł shitstorm związany z artykułem Rabija w Newsweeku oraz odpowiedziami na blogach, zGRANI, Zombie Samurai. W tym czasie grałem już w This war of mine jak opętany.

This_War_of_Mine_artwork

Najlepszym głosem w dyskusji będzie opis moich emocji podczas rozgrywki. Aktualnie prowadzę azyl czwórki cywili, wyjątkowo niezgranych, niedobranych, przypadkowych, jak to zwykle bywa. Zlata lubi grać na gitarze (której nie jestem w stanie dla niej zrobić, więc snuje się smutna); Cveta kocha dzieci (które przychodzą co drugi dzień i proszą to o lekarstwa, to o konserwy); Pavle jako jedyny ma sporą przewagę nad resztą, bo szybko biega (dzięki czemu jest w stanie przeżyć nocne wyprawy po materiały). Jest jeszcze Anton, nad którym chciałbym się chwilkę pochylić.

Anton jest problemem, który mnie jako człowieka wykształconego etycznie, pozostawia absolutnie bezsilnego.

Anton jest biegłym matematykiem, naukowcem, starcem. Nie nadaje się do szabrowania, bo nie uniesie zbyt wiele w plecaku. W dodatku wystartował z chorobą, przez co wszystkie lekarstwa trafiają w końcu do niego. Na dodatek okupuje jedyne łóżko, które przydałoby się choćby Pavle, regularnie patrolującemu okolicę w nocy.

Każdy nowy dzień to dla mnie walka, aby Antona nie zostawić. Z punktu widzenia gry komputerowej, gdzie wybór nie jest etycznym dylematem, a po prostu decyzją w jaki sposób grę wygrać, moje zmagania są bez sensu. Powinienem odstawić starca od kuchenki, zamknąć przed nim szafkę z lekami, odizolować od reszty, posłać na zwiad na pola bitew, aby z nich już nie wrócił. I serdecznie mam na to ochotę.

Wiem, jestem złym człowiekiem.

Jednak Anton żyje. Koniec końców, gdy sytuacja jest krytyczna, dostaje to, co dostać musi. Gdy jego stan się pogarsza, otrzymuje ostatnią dawkę pigułek. Gdy głoduje, przygotowywany jest dla niego posiłek. Łóżko jest właściwie jego. Nikt inny od początku rozgrywki jeszcze w nim nie leżał.

Zachowuję się irracjonalnie, bo Anton jest kompletnie nieprzydatny z punktu widzenia ekonomii gry, która promuje młodych, szybkich, brutalnych. Można This war of mine przejść nikogo nie okradając, nikogo nie atakując, ale to w końcu wojna. Nie ma prostej narracji. Małość dobra, wielkość zła – wielkość dobra, małość zła. Wzajemnie wykluczające się decyzje, rozdwojenie jaźni. Daję piguły dzieciakom, którym niezbyt wierzę, ale są dziećmi. Starzec dostaje, co musi, ale nie natychmiast, nie bez żalu. Dając zasoby dzieciom, jakaś duma we mnie puchnie. Pomagam Antonowi, jestem na siebie wściekły.

Anton to taki trochę ja – naukowiec, ciapa, w codziennych realiach wojny prawdopodobnie zbędny, a wręcz problematyczny. Przypomnijmy – jestem doktorem filozofii, u mnie w domu żona skręca meble, dodatkowo jestem pisarzem i nawet gotowanie przychodzi mi z trudem. Chudzina ze mnie, jestem też kłótliwy. Mam naturalną skłonność do wychodzenia przed szereg, co oznacza w najbardziej brutalnej interpretacji, iż lubię się rządzić. Z zalet – bywam chorowity, więc pewnie szybko umrę.

Gdyby This war of mine odebrać temat, wyszłaby ciekawa gra ekonomiczna. Nie wiem nawet, czy wtedy rozgrywka nie byłaby bardziej satysfakcjonująca. Zgadzam się bowiem z tezą Rabija, iż gra wojenna w żaden sposób nie może być odwzorowaniem wojny jeden do jednego. Wybór sprzed ekranu nie jest porównywalny nawet w ułamku do wyboru w prawdziwej rzeczywistości. Tak samo za błędne uważam obronę tej gry przez podawanie przykładów literatury i filmów. Filmy Spielberga, proza Remarque’a, nie mają za zadanie symulować wojny, a po prostu pokazać jej okrucieństwo. Mogą być polemiką z wojną, ale nigdy nie będą wojną.

Jednak nie bez kozery jest This war of mine symulacją. I to symulacją udaną w stu procentach, bo wywołującą polemikę właśnie. Zdenerwowanie rozgrywką, emocjonalne granie na uczuciach gracza – tym produkt wygrywa. Jeśli ja, który zasiada przed komputerem, aby sobie po prostu pograć, nagle dostrzega okazję do dialogu – sukces. Przede wszystkim – ludzki, nie biznesowy. Widzę wiele wad w This war of mine, bywa nudna, irytująca, znam lepsze gry ekonomiczne, ale nie znam żadnej ekonomicznej gry wojennej, która stawia przede mną konieczność wyborów moralnych.

Mógłbym wygrać w This war of mine będąc skurwysynem i traktując to tylko jako grę, ale zamiast tego sprawdzam swoją moralność w symulacji praktyki. Oczywiście zapewne w prawdziwych warunkach zachowałbym się inaczej, jak tchórz. Nie wiem, nie chcę sprawdzać. Dzięki tej grze tym bardziej nie chcę.

Nie jest This war of mine jakimś fenomenem, przejdę ją i już nigdy nie wrócę. Czasami łapię się, że wolałbym pograć w coś innego, choćby w Shadowrun Returns: Dragonfall, ale zamiast tego, włączam opisywaną grę. I jestem podminowany, wytrącony ze swojej naturalnej równowagi. Nie lubię tego produktu, jest w nim zdecydowanie za dużo żalu i goryczy, nawet jak na mnie (a ja lubię ciężkie narracje, pełne dwuznaczności, brudu), ale coś mnie przykuwa przed monitor.

Cieszę się, że to wyszło spod palców polskich programistów. Jako naród mamy wojnę w krwi, w DNA. Doświadczamy smutku wojny nawet my, którzy nigdy nie uczestniczyliśmy w żadnej jako wojskowi lub cywile. Bo to wynika z naszej tradycji, z naszej historii. Polska to wojna, nawet w czasie pokoju. Można się zżymać, ale sądzę, że to prawda.

Gratulacje 11 bit studios. Zrobiliście coś genialnego w swojej kategorii. I choć nie mogę nazwać tego grą doskonałą, to z pewnością jest wartościowym, dialogicznym produktem. I chyba o to Wam chodziło.

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: