Właśnie czytasz
Nonsensowne wpisy, soliloquia, Twórczość

Depresja podebiutowa

Emil-Strzeszewski-229x300Wycofałem się ostatnio, bo doszedłem do wniosku, że po intensywnej promocji „Ektenii”, kiedy to można było otworzyć lodówkę, a ja tam byłem, należy się wszystkim (w tym mi) trochę oddechu.

Prawda jest też taka, że po publikacji debiutu coraz trudniej mi pisać. Gdy książka była jeszcze w planach, potem w redakcji, korekcie, przed publikacją, tworzyłem jak opętany. Mam sporo materiału, który czeka na dokończenie. Plany są mocne – sił brak.

Terminy gonią, więc pora się spiąć i narzucić mordercze tempo, jak zwykle w takich przypadkach. Po „Ektenii” worek się rozwiązał. Otworzyły się furtki, przez które przeszedłem z radością. Będę dzielił się wieściami na blogu, bo jest czym. Oczywiście w odpowiednim czasie.

Byłem jednak przekonany, że coś na wzór ulgi spłynie na mnie po debiucie powieściowym. Jest dokładnie odwrotnie. Książka zebrała bardzo przyzwoite recenzje i czuję, że wysoko ustawiłem sobie poprzeczkę. Mam zamiar ją przeskoczył przy okazji następnej powieści, nie ukrywam jednak, że planowane (i już realizowane) są rzeczy również zupełnie nie przystające do obrazu Strzeszewskiego jako tego autora od ciemnej, depresyjno-maniakalnej strony. Głównym hasłem jest tu płodozmian. Oczekiwać należy zaskoczenia (choć tego oczekiwać nie sposób).

Plan jednak planem, a życie życiem. Czas się skurczył, a siły jakie zainwestowałem w „Ektenię”, uleciały. Nabieram siebie, nabieram świata. Nie jestem Marią Peszek i nie będę twierdził, że tworzenie sztuki to jest krew, pot i łzy, ale na pewno nie jest to proste. Jeśli jest się autorem dążącym do obsesyjnej kontroli nad swoim dziełem, to trudno jest pisać, gdy myśli błądzą rozproszone. Utraciłem komfort pisania. Sam od siebie teraz oczekuję więcej. To mocno paraliżuje.

Piszę, ale od czasu wydania debiutu wolniej niż dotychczas. W ciągu ostatnich trzech miesięcy napisałem raptem kilkadziesiąt tysięcy znaków. O ile wcześniej wylewało się ze mnie, o tyle teraz sączy jak krew z nosa. I nie jestem z wyników jakoś szczególnie zadowolony.

Jestem więc na przymusowym urlopie twórczym, z doskoku dopisując kilka zdań tu i tam. Zwykle nie miewam tego odczucia rozczarowania nad pustą kartką, bo zasiadam do pisania z gotową myślą w głowie, a później po prostu ją spisuję. Nie czynię tego z żadną regularnością, nie siadam o określonej godzinie przed laptopa. Nie wiem więc, co to jest – pusta kartka. W moim przypadku nigdy takowa nie jest, bo od razu po otwarciu pliku zaczyna się wypełniać, idea rusza z miejsca, materializują się znaki. Teraz jednak zdecydowanie za wolno, z mniejszą swobodą.

Trzeba wierzyć, że to tylko przejściowa sytuacja. Pracuję nad poprawą, a Wy trzymajcie kciuki.

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

One thought on “Depresja podebiutowa

  1. Odpoczywaj, zasłużyłeś :>

    Posted by michalstonawski | Marzec 6, 2014, 9:59 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: