Właśnie czytasz
Ciekawostki, Fantastyka, Horror, Nonsensowne wpisy, soliloquia, Twórczość

W odpowiedzi Adamowi Mazurkiewiczowi

Nie zwykłem wchodzić w polemikę z recenzentami i tym razem również tego nie zrobię. Konieczne jest jednak wyjaśnienie kilku faktów, które zostały przeinaczone w recenzji Adama Mazurkiewicza dla „Creatio Fantastica”, dotyczącej mojej „Ektenii”. Dla przypomnienia – to ja stworzyłem lata temu ów periodyk, aby dać fandomowi miejsce, w którym rzetelnie można byłoby pisać o fantastyce. Czuję się więc upoważniony do repliki.

CF_44

Nie będę silił się na sarkazm, ani też nie chcę nikogo obrazić. Nie mam również zamiaru dodawać przypisów, choć tak jak Adam Mazurkiewicz wywodzę się ze środowiska akademickiego. Chodzi mi po prostu o ścisłość, w co, jak mniemam, wierzy również Adam Mazurkiewicz – dowodzi tego jego wnikliwość w recenzji dotycząca choćby spraw terminów literackich.

Po pierwsze nie rozumiem użycia sformułowania „Można byłoby — trawestując słowa Szekspira — stwierdzić: <>. A nawet bardzo źle, skoro oficyna, znana na giełdzie czytelniczej z przestrzegania najwyższych standardów wydawniczych, decyduje się na ruchy, które nie sposób określić innym mianem niż populistyczne”.

Słownik Języka Polskiego o terminie „populizm” mówi tak:

„1. «popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy»
2. «kierunek w literaturze postulujący przedstawianie w utworach literackich spraw, problemów zwykłych ludzi»”.

Jeśli stworzenie e-booka w przystępnej cenie przy jednoczesnym cięciu kosztów wynikających z produkcji książki papierowej jest populistyczne – jestem winny. Tak jak Powergraph. Nie wiem jednak, czy uśmiech w stronę czytelnika może zostać odebrany jako coś negatywnego. Powrócę do tego jeszcze dalej.

Druga sprawa – „odbiorca Ektenii nie ma do czynienia z utworem, który można określić mianem debiutu (a tym bardziej — ze względów wyłuszczonych powyżej —powieściowego debiutu). Z połową z opowieści (tj. dwoma z czterech) miłośnik fantastyki miał już okazję zapoznać się o wiele wcześniej: Gliniany golem ukazał się w 2008 roku na łamach ósmego numeru „Fantastyki Wydania Specjalnego”, zaś Kolej karną znamy z „Fantasy i Science Fiction” (nr 2 z 2011 roku). Jak wobec tego odczytywać (w perspektywie prawnej) notkę o oznaczeniu praw autorskich na wydanie z roku 2013?”.

„Gliniany golem” został przepisany na nowo w około 70 procentach. Wliczając w to fabułę, zmianę dwóch postaci (co prawda przy zachowaniu ich pierwotnych imion), dodatkowe sceny oraz przeróbkę stylistyczną. Co do „Karnej kolei” – została dodana jedna scena. Adam Mazurkiewicz prawdopodobnie nie przeczytał ani jednego, ani drugiego przed przeczytaniem „Ektenii”. Ok, nie musiał, „Ektenia” ma bronić się sama. Jednak nie zmienia to faktu, że tworzy pewną ułudę, jakobym autoplagiatował siebie. Co zresztą w przypadku tych debiutantów, którzy swoje teksty wpierw opublikowane w rozmaitych periodykach wydawali potem jako debiuty? Mógłbym wymienić sporo nazwisk, ale Adam Mazurkiewicz na pewno zdaje sobie z tego sprawę.

Przedostatnia sprawa: „Przypomnijmy, iż rok 2008 to czas, kiedy rodzimi twórcy steampunkudopiero wypracowują własną poetykę, dość obficie czerpiąc z zachodnich (głównie anglojęzycznych) tekstów kultury o alternatywnym wieku pary. Przypomnijmy: polski czytelnik zna (i docenia) już Maszynę różnicową Williama Gibsona i Bruce’a Sterlinga (1991; wydanie pol. 1997), zaś w kinach pojawił się już Powrót do przyszłości III (USA 1990, reż. Robert Zemeckis) i Bardzo Dziki Zachód (USA 1999, reż. Barry Sonnenfeld); na DVD w 2004 roku pojawia się Steamboy (Japonia 2004, reż. Katsuhiro Ōtomo). Wówczas też ukazuje się pierwszy tom dylogii Pawła Piskorskiego Zadra (2008-2009), zaś w 2007 pojawia się komiks Pierwsza Brygada. Warszawski pacjent Janusza Wyrzykowskiego, Tobiasza Piątka i Krzysztofa Janicza.

Z tego względu rodzimy miłośnik retrofantastyki z 2008 roku inaczej będzie oceniał Glinianego golema niż ten, który poznaje go w 2013; inna jest bowiem jego świadomość konwencji i oczekiwania”.

Wypadałoby dodać, co poznaliśmy po 2008 roku. Choćby antologia „Steampunk” wydawnictwa Ars Machina, czy powieść Konrada Lewandowskiego. Z popkulturowego światka – Wolsung. Wymiejąc dzieła sprzed 2008 roku warto byłoby wspomnieć teksty Michała Protasiuka i Kuby Nowaka.

I ostatnia: „Jak rozumieć decyzję, by powieść miała premierę jedynie w postaci ­e-booku? (…) Dlaczego jednak nie zdecydowano się na taki krok w wypadku innych utworów, które ukazały się w ostatnim czasie? Czyżbyśmy mieli do czynienia z segregacją pisarzy na równych i równiejszych (resp. drukowanych w sposób tradycyjny i elektroniczny)?”.

Z wydawnictwa Powergraph tylko w e-booku ukazały się już „Requiem dla lalek” Czarka Zbierzchowskiego, antologia steampunkowo-cyberpunkowa „Rok po końcu świata”, a na wydanie czeka space opera Pawła Majki.

Adam Mazurkiewicz napisał bardzo przyzwoitą recenzję, pomijając wymienione błędy. Nie wiem z czego wynikają, wydaje mi się, że z braku dostatecznego researchu dziennikarskiego. Nie polemizuję z oceną utworu, bo nie mam do tego żadnego prawa jako autor. Nie mogę nikomu dyktować jak ma utwór postrzegać.

Nie rozumiem tylko, czemu wydanie powieści w e-booku nazwane zostało populistycznym? I nie wiem, czemu miałoby to mieć konotację negatywną. Brak tutaj argumentów, z którymi mógłbym polemizować – to po prostu suche stwierdzenie. Dobrze byłoby przeczytać wyjaśnienie samego autora recenzji, na co (nie ukrywam) czekam.

Proszę mi wybaczyć, niektórzy mogą pomyśleć, że pieklę się, bo dostałem od recenzenta w skórę. Tylko, że niekoniecznie, bo recenzja jest uczciwa w swojej ocenie mojej powieści – Adam Mazurkiewicz wymienia tak jej mocne, jak i słabe strony. A ja jak ognia unikam wypowiadania się w sprawie odczuć czytelników. Mogę jedynie podziękować, co z chęcią czynię – dziękuję!

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

4 thoughts on “W odpowiedzi Adamowi Mazurkiewiczowi

  1. „Zadrę” napisał Krzysztof Piskorski, nie Paweł, tak swoją drogą, więc recenzent też tu się nie popisał.

    Posted by Adon | Grudzień 29, 2013, 1:33 am
  2. „Nie zwykłem wchodzić w polemikę z recenzentami i tym razem również tego nie zrobię.” – Czegoś tu nie rozumiem. Jak odpowiedź na recenzję ma nie być polemiką?

    następna kwestia – „Dla przypomnienia – to ja stworzyłem lata temu ów periodyk, aby dać fandomowi miejsce, w którym rzetelnie można byłoby pisać o fantastyce. Czuję się więc upoważniony do repliki.” Z całym szacunkiem panie Emilu, ale ta wypowiedź może sugerować krytykę aktualnej redakcji, która „pozwoliła sobie” na opublikowanie podobnej recenzji. Dla laika taka uwaga może sugerować stwierdzenie: za moich czasów to by … (wstaw odpowiednie)

    Na koniec pragnę zauważyć iż kwestie będące przedmiotem polemiki w głównej mierze dotyczą nie tyle treści co formy publikacji a zatem można by się spodziewać w tym miejscu raczej głosu wydawnictwa niż autora.

    Niemniej jednak gratuluję udanej publikacji.

    Posted by TerminusEst | Grudzień 29, 2013, 3:17 pm
    • Nie „panujmy” sobie – jestem Emil, miło mi, że skomentowałeś!

      Odpowiedź na recenzję może nie być polemiką i w tym wypadku nie jest, bo nie polemizuję z poglądami oraz opiniami Adama Mazurkiewicza, a tylko wykazuję niezgodność z faktami w kilku miejscach, które wypunktowałem. Można to potraktować jako „zewnętrzną erratę”. Ktoś to musiał zrobić, w sumie szkoda, że ja, bo jakby nie patrzeć sprawa mnie dotyczy.

      Odnośnie sprawy „krytyki redakcji” – za moich czasów w Creatio również można było znaleźć błędy. Na potęgę. Nie sądzę więc, aby było lepiej, aczkolwiek zawsze staraliśmy się prostować sytuację, gdy, mówiąc kolokwialnie, daliśmy ciała.

      Posted by Emil Strzeszewski | Grudzień 29, 2013, 3:49 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: