Właśnie czytasz
Ciekawostki, Fantastyka, Nonsensowne wpisy, Recenzje, soliloquia, Twórczość

Wrażenia po Polconie 2013

Przeglądam zdjęcia z Polconu, usilnie wyszukując swojej niecnej osoby, a tu żona:
– Kochanie, nikt nie robił zdjęć w pubie.

To oczywista nieprawda, bo zrobiono przynajmniej jedno, które załączam poniżej, na dowód tego, iż kobieta nie zawsze ma rację. To istotna wiadomość dla nas, mężczyzn. Daje nadzieję, iż któregoś dnia nie pomylimy się. Radzę nie pomylić się w wyborze żony. Ja nie wtopiłem, jak sądzę (proszę, naprawdę bardzo proszę, aby moja żona tego nie przeczytała).

polcon3

Kasia, ja i Janos w knajpie spędzamy miło Polcon

Wracając do rzeczy – Polcon odbywał się w knajpie. Przeważnie jednej, akurat takiej, która pierwszego dnia konwentowego dostała koncesję na alkohol. Wygrała na tym mocno, bo jak się okazało większość „prelekcji” oraz „panelów” odbyła się właśnie w niej. Zainteresowanie było duże. Na tyle, iż w czwartek przed zmierzchem zabrakło piwa. W piątek też zabrakło, ale dwie godziny później już było. Na dodatek szefostwo przybytku sprowadziło Orkiszowe z Kormorana (poproszę tantiemy!) na specjalną prośbę mojej żony. Tyle wygrać!

Muszę przyznać, że wyczerpujące były te „punkty programowe” i w sobotę pokonało mnie zmęczenie, aczkolwiek dzielnie pojawiłem się po rozdaniu Zajdli w klubie konwentowym, któremu przyjaźnie pokazuję serdeczny palec prawej ręki za urządzenie ordynarnej dyskoteki tak, że nie sposób było w ogóle usłyszeć siebie, a co dopiero innych. Brać fantastyczna poradziła sobie emigrując do pobliskiego ogródka piwnego należącego do innego pubu. Wiało jak cholera, ale lepszy wiatr niż świadomość, że ona tańczy dla mnie, kimkolwiek by ona nie była…

Na samym terenie konwentu ciężko było mnie spotkać. Nie nastałem się wiele w kolejce, co już po części opisał Ziuta na swoim blogu. Niemniej jednak pozdrawiam gżdaczy, którzy kazali stać w sznureczku dla gości mimo, iż tak naprawdę takowy nie istniał. Cóż, tkwiłem tam godzinę, co w porównaniu z rekordem siedmiogodzinnym jest niczym, ale jednak. Aczkolwiek to był jedyny ciemny punkt Polconu, bo potem było coraz jaśniej.

Na prelekcję o steampunku, ustawioną na siedemnastą w czwartek mimo wszystko pojawiło się trochę osób, co przy owej sytuacji kolejkowej nie było dla mnie wcale oczywiste. Trochę plułem się w zeznaniach, powtarzałem się i generalnie nie jestem z siebie dumny, ale to dlatego, że lepiej czuję się w panelach. Wolę rozmowę, niż monolog. Nauczałem na uniwersytecie, mam przesyt wykładów, lekcji i prelekcji. Mam jednak nadzieję, że słuchacze się nie wynudzili oraz że zapamiętają, że Terminator to w istocie film głęboko filozoficzny.

Dyżur autorski był świetny, choć przepraszam współuczestników pisarzy, że nieco go sobie przywłaszczyłem. Nic nie poradzę, przyszedł Krzysiu Kietzman, Andrzej Sawicki oraz paru innych, którzy chcieli ze mną pogadać. Wspaniałe były odwiedziny Pani Jadwigi Zajdel, która krążąc trafiła akurat na nasz dyżur i zrobiła nam ogromną przyjemność.

rok po końcu świata

Antologia „Rok po końcu świata” a w niej mój tekst „Iskry w wodzie”

Wreszcie sobotni panel Powergraphu, gdzie premierę miała antologia Rok po końcu świata, którą zrobiliśmy wraz ze Sławkiem Spasiewiczem. Sławek redagował, ja namawiałem autorów, razem wpadliśmy na pomysł całego mash-up cyberpunku ze steampunkiem. Mamy znakomity tekst Wojtka Szydy Popiołun, jest Kuba Nowak, jest Michał Protasiuk, jest Cetnar, jest Paweł Ciećwierz. Ja też jestem w tym towarzystwie. Wszyscy spotykamy się w e-booku, który aktualnie jest za śmieszne pieniądze w sklepie Powergraphu. Kupujcie, czytajcie – sprawcie, aby Kasia i Rafał na dobre uwierzyli, że to wszystko może się udać. Myśmy im zaufali, oni nam. Teraz trzeba, byście Wy zaufali nam wszystkim.

Kończąc relację – pozdrawiam serdecznie wszystkich, z którymi udało mi się pogadać oraz tych, z którymi niestety mi się nie udało (Andrzeju Zimniaku – przepraszam, ale jeszcze będzie okazja). Zobaczyłem dawne mordeczki oraz nowe twarzyczki. Zapisałem się do „Fan Clubu Pisarzy AzoKo” (kopyrajty Agrafek), a także wreszcie poznałem Iwonę Michałowską (czytajcie jej Arkadię!). Ogromnie dziękuję Kasi Kosik i Rafałowi za wsparcie oraz serdeczność. Macie ciepłe dusze i aż chce się do Was tulić.

Do zobaczenia na następnym konwencie!

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: