Właśnie czytasz
Nonsensowne wpisy, soliloquia

W poszukiwaniu skradzionego czasu

hipcioJeden z moich znajomych napisał mi ostatnio coś ciekawego. Na zdjęciu z pewnego konwentu fantastyki w Krakowie, na którym się znalazłem, dopatrzył się w mojej osobie postawy buntownika z wielką wiarą w walkę o lepszą sprawę. Można to rozumieć dwojako.

Z jednej strony to wszak dobrze, że inni widzą we mnie siłę, o której sam nie zdaję sobie sprawy. Bardzo szlachetnie jest buntować się i kto nigdy w życiu tego nie robił, na starość obudzi się nagle, otrząśnie, przetrze oczy, by za chwilę zostać zalanym żółcią rzeczywistości. Żyć w zgodzie ze światem za młodu oznacza tylko tyle, że poczucie rozgoryczenia, przegranej i ogromnego żalu uderzy wtedy, gdy już będzie za późno i siły do podniesienia ręki się nie znajdą, a dłoni zacisnąć w pięść już nie da rady. Walka o lepsze życie ma sens tylko wtedy, gdy jeszcze się w tym życiu nie tkwi po szyję. Potem z bagna się już człowiek nie wygrzebie.

Ja oczywiście walczyłem jako szczeniak, nie znając jeszcze znaczenia tej walki. Instynktownie czułem jej potrzebę, wzywała mnie, uciskając wrażliwość wtedy jeszcze naprawdę wrażliwą. I tak biegł mi czas, w zmaganiu z losem, więc nawet nie zorientowałem się, kiedy minął mi bunt. Okopałem się na stanowiskach, zająłem dogodne pozycje. Mogłyby być lepsze, stwierdzam po latach, ale równie dobrze mogłyby być gorsze. Tam gdzie jestem przynajmniej sporo widać. Nie jestem za dobrze chroniony przed kulami, jakie wystrzeliwuje życie, ale przynajmniej wiem, skąd padną strzały.

Widzę wielu młodych ludzi, którzy niekoniecznie czują potrzebę buntu i nadziwić się nie mogę. To znaczy rozumiem, w 2013 roku żyje się już inaczej niż 2003, a już w ogóle 1993 to inna aksjologicznie platforma. Dziś jest wygodniej, więcej, szybciej. Nieco starsze pokolenie popełniło już wszystkie błędy, jakie można było popełnić, postawiło, co dało się postawić. Pora spijać śmietankę, zjeść wisienkę, nie musicie dziękować. Idźcie i bawcie się, dzieciaki. Na starość was dopadnie.

Druga strona medalu wygląda jeszcze gorzej, niż poprzednia. Otóż jeśli ludzie jeszcze dostrzegają we mnie tę siłę fatalną, jaką jest wiara w walkę o lepszą sprawę, to znaczy, że blisko mi do donkiszoterii. Czy jeszcze walczę z wiatrakami, nie wiem. Mam nadzieję, że nie, bo jeśli tak, to przyszłości dla siebie nie widzę. Dziś mam rodzinę, żonę, kota, dzieci być może nadejdą, przyjaciele są wokół, oddani od lat – nie trzeba mi dziś walczyć o nic więcej. Swoje zrobiłem, stałem na zgliszczach wartości, wściekły na rzeczywistość, że podła jest i niesprawiedliwa. Miotałem się, by zmienić to i owo, co byłem w stanie albo nawet co pozostawało poza moją mocą. Upadałem, czołgałem się, biegłem. Dziś wreszcie dotarłem do swojego okopu. Nie chcę iść dalej, tylko zepsułbym to, co udało mi się wywalczyć. Niech młodzi biegną, ja z chęcią będę osłaniał.

Wydaje mi się naturalną koleją rzeczy, że zmieniają się pokolenia i że od młodych wymaga się więcej, niż od reszty. Być takim właśnie młodym to żyć w wiecznej przyszłości, nastawionym na jutro, wyrywać się z teraźniejszości, burzyć schematy. Być młodym to pozwolić, by czas biegł.

Być trochę starszym (bo ja przecież wcale stary nie jestem, choć siwizna po bokach i na brodzie, a zakola niedługo połączą się w wyspę), to szukać tego czasu. Tego skradzionego na wydrapanie sobie miejsca w nieprzyjaznym świecie. To pora, aby wreszcie stanąć. Nie – być dumnym. Nie ma nic dumnego w życiu. Jeśli wpadnie się w pułapkę wiecznego biegu, można skończyć jak wielcy nieobecni (spójrzcie na życiorysy zmarłych rockmanów).

Co prawda można również dogonić genialność, jak niektórym się udało. Mądrość polega jednak na tym, aby nie być najlepszym człowiekiem w ogóle, a jak najlepszym jest się w stanie być. Ale to być może tylko „mądrość” dla głupców, nie wiem. Nie podejmę się oceny.

Kiedyś szło się w plener pić wódkę z Rimbaud, Orwellem i Baudelaire’m, na ustach mając słowa krzykliwych metalowych kapel, które uczyły walki o swoje. Piękne mam wspomnienia, takie, których dzieciom nigdy nie opowiem. Dziś staram się nie upijać na smutno (wódka też już inaczej smakuje), na playliście mam filmik z kranem, który pije wodę oraz śpiewające kozy. Nie wiem ani krzty więcej, niż wiedziałem kiedyś, ale wreszcie cała ta wiedza nie burzy już krwi, a zamiast tego daje spokój. Przetrawiłem ją, przyjąłem i ukryłem głęboko.

Wydaje mi się, że nie mam w sobie już wiary w walkę o lepszą sprawę. Czy to dobrze, czy źle? Czy w ogóle można rozpatrywać to w takich kategoriach? Człowiek po prostu wie na co go stać. Jeśli ma siłę, niech biegnie nawet pomimo zdrowemu rozsądkowi. A nuż się uda? Co do mnie, to nie mogę być siebie pewny. Nie wiedziałem bowiem, kiedy ostatecznie przestałem walczyć. Może nigdy? A może nigdy nie walczyłem?

Jeśli mogę zadawać sobie te pytania, to chyba udało mi się jedno – odnaleźć czas, który kiedyś straciłem. Mam wrażenie, że o to w tym wszystkim chodzi – zgubić się, by się wreszcie odnaleźć.

Ale ja nie mam monopolu na prawdę. Za młody jestem.

PS: hipcia wkleiłem z dwóch powodów. Po pierwsze: aby nie było za poważnie, a z lekkim dystansem, koniecznym w tego typu rozważaniach. Po drugie: bo to piękne zwierzęta są i należy im się miejsce na tej stronie.

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: