Właśnie czytasz
Nonsensowne wpisy, soliloquia

Kości zostały rozrzucone

Przedwczorajszy wpis wywołał lawinę komentarzy. Echo rozniosło się dość szeroko. Przy okazji wyszły na jaw ludzkie charaktery, niektóre pełne klasy, choć czasem krytyczne w stosunku do mnie, o innych lepiej nie wspominać. Dziwi mnie to trochę, bo wpis nie był bardziej odkrywczy, niż artykuł z FGH, a w wypadku tamtego jednak zachowano więcej wysokiego poziomu. Cóż, siła wydawcy.

viperki

Sądzę, że zadziałał tu mechanizm kropli, która przepełniła czarę. O ile krytykę z ust wydawcy można znieść, o tyle człowieka z zewnątrz, choćby zauważył dokładnie to samo, już niekoniecznie. Kto więc wstrzymywał się w przypadku FGH, tutaj znalazł ujście. Nie przeszkadza mi to, jestem przyzwyczajony do przeróżnych zachowań. Praca dziennikarza i autora wytworzyła u mnie odpowiedni dystans.

Korzystając z okazji, iż pojawiło się kilka rozważnych, dojrzałych głosów, pragnę się nad nimi pochylić. Po pierwsze dziękuję wszystkim za podawanie swoich typów rzetelnych recenzentów. Generalizacja, której użyłem w poprzednim wpisie, straciła trochę na znaczeniu, co mnie zresztą nie martwi. Nie chodzi mi wszak o to, aby każdemu przypiąć łatkę amatora, ale by właśnie znaleźć solidnych krytyków gier planszowych. Powiem więcej – będę zachwycony im dalej będę od prawdy. Bo to oznacza, że rynek nie wygląda tak źle, jak mi się wydaje. Niemniej jednak pewne zarzuty, wypowiedziane na blogu FGH, powtórzone na moim, pozostają w mocy przynajmniej wobec niektórych „recenzentów”.

Wczoraj dostałem bardzo miłego maila od Piotra z Boardgames Factory. Chodziło o moje oskarżenie o pisanie recenzji pod wydawców. Jak wyjaśniłem w prywatnej korespondencji, miałem poważne wątpliwości po lekturze bloga BGF, a w szczególności po owych słowach – Robiąc program zależy nam na dobrych kontaktach z wydawcami (w końcu to oni dostarczają gier). Chcemy być wobec nich w porządku. Robimy sobie nawzajem różnego rodzaju przysługi, wymieniamy miłe gesty. Bilans tych uprzejmości czasami wymusza na nas nagłe i brutalne zmiany w kolejności nagrań. Przez przyzwoitość nie możemy, odmówić jakiejś prośbie.

Owe wątpliwości dotyczyły szczególnie pierwszej części cytatu, z której wynika, iż BGF uzależniony jest od wydawców, a co mnie osobiście bardzo by rozczarowało. Lubię instytucję niezależnych recenzentów, wierzę w wolność słowa. Po wymianie maili okazało się jednak, że doszło do nadinterpretacji z mojej strony i Piotr zapewnił mnie o braku zgody na ingerencję wydawnictw do samych recenzji, a owe „uprzejmości” dotyczą po prostu kolejki gier do recenzji, o czym mówi zresztą druga część cytatu. W podobnym tonie wypowiedział się Matio z Board Times pod poprzednim wpisem. Niniejszym więc z radością odszczekuję swoje zarzuty i przyznaję się do błędu.

Piotr postąpił na dodatek z wyjątkową klasą i poprosił mnie o uwagi do programu, którymi podzieliłem się. W odpowiedzi przeczytałem, że BGF ewoluuje, a zmiany zbiegają się z wpisem z FGH oraz moim. To buduje. Bardzo. Już sama postawa Piotra daje podstawy do optymizmu i szczerze żałuję, że brakuje jej niektórym innym „recenzentom”.

Jeszcze kilka słów odnośnie samego mojego języka. Jestem przyzwyczajony do tego, iż krytyka jest krytyką. Staram się formułować swoje sądy w sposób merytoryczny, poprzedzając je researchem. Słusznie zauważył Odi w poprzednim wpisie (w komentarzach), że oprócz osób, które wymieniłem przedwczoraj, istnieją jeszcze inni recenzenci, nad którymi również warto się pochylić, aby zaktualizować swoje poglądy. Oczywiście tak zrobię. Wracając jednak do języka – po uważniejszym przyjrzeniu się poprzedniej notce, nie powinien on dziwić. Staram się być sprawiedliwy oraz uzasadniać swoje sądy. Nie oznacza to wprawdzie, iż mam monopol na prawdę. Nie mam. Nie sądziłem, iż konieczne będzie wspominanie o tym, bo przecież wszyscy jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi i zdajemy sobie sprawę z tego faktu. Przynajmniej większość z nas.

Na zakończenie kolejne wyjaśnienie. Na tym blogu nie będą publikowane recenzje gier planszowych. Co najwyżej growa publicystyka, a i to pewnie rzadko, bo nie jest to główna moja działalność. Recenzje gier będą ukazywać się w Czasie Fantastyki, wydawnictwo Prószyński i s-ka, od maja tego roku (o ile nic nie spadnie, o czym wspominałem poprzednio).

Reklamy

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

15 thoughts on “Kości zostały rozrzucone

  1. Hej Emilu. Dobrze, że pojawił się kolejny wpis, w którym przyznałeś się do pewnych błędów (szczególnie jeśli chodzi o reaserch – faktycznie trochę wpakowałeś wszystkich do jednego worka patrząc przez pryzmat kilku recenzentów). Co do różnicy między reakcją na mój i Twój wpis wydaje mi się, że to nie jest kwestia bycia wydawnictwem – tym bardziej, że jestesmy młodym i póki co niewielkim graczem na rynku. W moim odczuciu zostałeś ostrzej odebrany, bo używałeś mocniejszego języka (szczególnie w komentarzach). Mimo, że z sensem i treścią obu Twoich wpisów w większości się zgadzam to uważam, że w niektórych momentach trochę przesadziłeś z ostrością wypowiedzi (wymiana zdań z Wookim była czymś czego wolałbym nie czytać – przynajmniej w takiej formie). W kilku miejscach poleciałeś chwytami wyjętymi z „Erystyki…” Schopenhauera (np. bardzo emocjonalne i prowokacyjne stwierdzenie o najgorszych minutach w Twoim życiu itd.).
    Dlatego tym lepiej, że pojawił się ten wpis, który stawia Cię w znacznie lepszym świetle. Fajnie, że za solidną merytoryką nie stoi ktoś, kogo po przeczytaniu poprzedniego tekstu (i szczególnie komentarzy) można było uznać za zadufanego w sobie buca;p

    Posted by Adam Kwapiński | Luty 14, 2013, 10:46 am
    • Trafiłeś z tą erystyką bezbłędnie. Niestety jest to skaza każdego człowieka po studiach filozoficznych, a ja takowe właśnie mam wykształcenie. To jest kwestia prawdopodobnie różnych kręgów – w tych, w których się obracam (służbowo, ale i momentami jako dziennikarz) taki język jest na porządku dziennym. Ten wpis powstał właśnie, aby nieco go rozjaśnić, bo też nie chodzi mi o drakę, a o profesjonalność na rynku recenzenckim. Zresztą co do użycia takowego języka – nie tylko ja go używałem, wina się rozkłada. Choć po prawdzie nikogo to nie rozgrzesza.

      Posted by Emil Strzeszewski | Luty 14, 2013, 10:51 am
  2. Tak znam tę skazę nazbyt dobrze, bo sam nie jestem od niej wolny. Filozofia nauki i metodologia historii skrzywia w podobnym kierunku. Mam nadzieję, że ten wpis zatrze niekorzystne wrażenie i co ważniejsze przywróci dyskusję na tory stricte merytoryczne.

    Posted by Adam Kwapiński | Luty 14, 2013, 12:49 pm
    • Ci którzy chcą dyskutować, już to robią. Dojrzeli okazję i skorzystali z oferty. Na razie mam wrażenie, że więcej merytorycznych wpisów znajduje się pod poprzednią, o wiele bardziej kontrowersyjną notką. Tutaj już bicie piany.

      Posted by Emil Strzeszewski | Luty 14, 2013, 2:36 pm
      • Prawdziwa cnota krytyki się nie boi, prawda? To się nie bój, bo krytyka nadchodzi ;)

        Posted by Malutki_Kalmarek | Luty 14, 2013, 3:12 pm
      • Szczerze zapraszam! Im więcej wnikliwych opinii na temat, tym lepiej. Oczywiście się nie boję. Tyle lat zajmując się rynkiem literatury nie miałem takich obaw, nie wiem czemu nagle miałoby się to zmienić?

        Posted by Emil Strzeszewski | Luty 14, 2013, 3:18 pm
  3. Ja tam dalej widzę zadufanego w sobie buca, który z buciorami wchodzi na nie swoje podwórko i ogłasza, że teraz on tu jest szeryfem, bo tak. Błagam, nikt go raczej na poważnie nie weźmie.

    Posted by Malutki_Kalmarek | Luty 14, 2013, 1:06 pm
  4. Nie wiem jak tekst „Robiąc program zależy nam na dobrych kontaktach z wydawcami (w końcu to oni dostarczają gier). Chcemy być wobec nich w porządku. Robimy sobie nawzajem różnego rodzaju przysługi, wymieniamy miłe gesty. Bilans tych uprzejmości czasami wymusza na nas nagłe i brutalne zmiany w kolejności nagrań. Przez przyzwoitość nie możemy, odmówić jakiejś prośbie.” można zinterpretować jako zgodę na ingerencję wydawców w recenzje, jak na kogoś tak krytycznie oceniającego recenzentów chyba trzeba lepiej umieć rozumieć słowo pisane (no i skoro potrzebny był drugi wpis, który rozjaśnia o co chodziło w pierwszym, to też nie świadczy o umiejętnościach autora tak super, jak tu się nam sugeruje).

    Posted by kwiatosz | Luty 14, 2013, 1:21 pm
  5. Wszystkie możliwe czasopisma i blogi recenzują głównie produkty nadesłane przez wydawców – co to w ogóle ma wspólnego z wolnością słowa i swobodą oceny?

    Posted by Senthe | Luty 14, 2013, 6:28 pm
  6. Senthe – no właśnie absolutnie nie można. O tym był drugi z artykułów na blogu Kości zostały rzucone. Żeby wybić ludziom z głowy takie spiskowe teorie. Jak odrzucimy mit obiektywizmu to albo kogoś uznajemy za osobę uczciwą albo nie. Z tymże na to drugie przydałby się jakiś dowód, a nie tylko przesłanki, bo te często są wynikiem sposobu myślenia, który określiłbym jako mocno „spiskowy”.

    Posted by Adam Kwapiński | Luty 14, 2013, 7:30 pm
    • Nic nie zrozumiałam z Twojego komentarza. Co „nie można”? Jakie spiskowe teorie? Jakie proponujesz dowody? Czemu przesłanki są wynikiem „spiskowego sposobu myślenia”?

      Posted by Senthe | Luty 14, 2013, 7:49 pm
  7. Heh. Mój błąd – zbyt szybko napisane i wyszedł skrót myślowy. „Nie można” było do wpisu Kwiatosza. Ale generalnie chodzi mi o to, że zawsze można znaleźć wiele powodów, które mogą być odebrane jako ingerencja zewnętrznego czynnika w recenzję lub w swobodę oceny. Te powody istnieją i mają wpływ na recenzenta (często on pozostaje wielu takich czynników nieświadomy) ale takich rzeczy jest całe mnóstwo. Natomiast bardzo wiele osób doszukuje się na siłę, powodów dla słabej/dobrej oceny jakiejś gry przez recenzenta budując spiskowe teorie (grę ocenił dobrze mimo, że moim zdaniem jest kiepska – wiedz, że coś się dzieje i pewnie to głaskanie wydawcy/autora itd.) Takich przykładów w necie jest całe mnóstwo (np. dyskusja o tym, że jak Wookie jest autorem gier to nie powinien recenzować cudzych, bo to konkurencja). I tutaj właśnie dostrzegam takie spiskowe myślenie, które wynika w dużej mierze z wiary w obiektywizm (jako pewną kategorię). Przepraszam za poprzedni chaos. Mam nadzieję, że teraz trochę jaśniej to napisałem.

    Posted by Adam Kwapiński | Luty 14, 2013, 9:58 pm
  8. „Recenzje gier będą ukazywać się w Czasie Fantastyki, wydawnictwo Prószyński i s-ka, od maja tego roku (o ile nic nie spadnie, o czym wspominałem poprzednio).”

    Czekamy z zapartym tchem. Ktoś, kto tak szeroko i tak mentorskim tonem skrytykował wszystkich polskich recenzentów (ewidentnie na początku tej fascynującej podróży nie znając większości z nich) z pewnością bez problemu zademonstruje, jak powinna wyglądać dobra recenzja. Z pewnością wykorzysta ona praktyczne rady sięgnięcia do doskonałych wzorców recenzji filmów i książek. Z pewnością olśni wszystkich poziomem porównywalnym z genialnym programem brytyjskim, którego gospodarze (jak rozumiem: w odróżnieniu od polskich recenzentów) cieszą się bogactwem życia poza grami planszowymi. Z pewnością udowodni, że jej autor nie jest li tylko pustym krzykaczem, co umie ładnie zdania składać. Z pewnością dokona ostatecznej legitymizacji bijącego z każdego z owych zdań poczucia wyższości.

    Z pewnością.

    Posted by Rymbaba | Luty 15, 2013, 2:22 am
    • Miałem nie komentować wynurzeń pana Strzeszewskiego i teraz już nie muszę, bo RYMBABA wszystko za mnie napisał.
      Ja tylko dodam, że mimo wszystko, decydując się na zakup gry, bardziej będę kierował się tymi „sepleniącymi” opiniami Wookiego oraz innych skrytykowanych recenzentów niż pełnymi poczucia wyższości mistrzowskimi recenzjami pana Strzeszewskiego.

      Posted by Zwieżak | Luty 15, 2013, 9:40 pm

Trackbacks/Pingbacks

  1. Pingback: 10 lat GF: The best of planszówkowe flejmy & śmichy-chichy | GamesFanatic.pl - Czerwiec 2, 2014

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: