Starocie

Archive for

Glinianki skończone

Skończyłem powieść. Od napisania pierwszego zdania minęło sześć z lekką górką. Zdążyłem wyjechać z Polski do pracy na angielskim zmywaku, wrócić, poznać kobietę swojego życia, oświadczyć się, ożenić, skończyć studia magisterskie, pójść na studia doktoranckie, zacząć pracę w windykacji oraz ją opuścić. Pierwotnie miało to być pojedyncze opowiadanie, potem cykl trzech tekstów niezależnych od siebie, a w końcu stała się powieść. Na dodatek pierwsze napisane zdanie okazało się wcale nie pierwszym zdaniem, a czytelnicy poznali środek historii za sprawą dwóch opublikowanych opowiadań – Glinianego golema i Kolei karnej. Pozostaje im odkryć jak to wszystko się zaczęło oraz jak skończyło.

Przy okazji wybuchła ostatnio dyskusja o prawicowości polskiej fantastyki, a czytelnicy oraz krytycy pytali czy istnieje w ogóle lewicowa jej odmiana w kraju (Ziuta nawet ukuł tezę, iż takowa się nie pojawi, a fantastyka utonie w bezideowości). Wczoraj zrobiłem rachunek sumienia i doszedłem do wniosku, że moja powieść właściwie jest lewicowa, choć na szczęście nie dotyczy polityki. Chyba prawdą jest teza, iż wrzucony w taki a nie inny kawałek rzeczywistości nieświadomie przenosimy na własną prozę idee, które nas ukształtowały. Tak naprawdę opisałem przecież rewolucję społeczną oraz religijną. Choć czytelnik nie znajdzie marksistowskich hasełek, ani nadętej propagandy socjalistycznej w mojej powieści, to może poczuć lewicowego ducha. Nie miałem zamiaru wprowadzać tych elementów do swojej pracy. Weszły same. Nieproszone, jak w tym starym dowcipie. Bodajże Pietrzaka, nie pamiętam.

Aby było śmieszniej – tekst można zaliczyć do steampunku, ale brak w nim gorsetów, gogli, szalonych naukowców i naiwnego poczucia, iż postęp wszystko rozwiąże. Na Zachodzie tak właśnie steampunk się pisuje, pewnie dlatego, że tam zawsze był ten komfort posiadania jutra, a tutaj niekoniecznie. Polska zajęta przez zaborców, bez perspektyw, emigracja wprawdzie inteligencka, ale w sosie romantyczno-mesjańskim, wtedy uzasadnionym, dziś niezbyt smacznym. A po odzyskaniu niepodległości pogrążona w biedzie, strajkach i brudach. Tutaj nie można pisać steampunku na modłę zachodnią. Tak jak niemożliwa jest poezja po Auschwitz, tak niemożliwy jest naiwny polski steampunk. Moim zdaniem musi być problemowy oraz rozliczeniowy. No i kosmopolityczny. Bo od wielu narodów zależał los tej kultury. Polski western to coś kuriozalnego.

Aktualnie nanoszę poprawki i dopisuję fragmenty ze zmyślonych wydań gazet, jakie wtedy ukazywały się na terenie ówczesnego Allenstein. Kilka rzeczy trzeba wyciąć, szczególnie z Glinianego golema, bo się zestarzał trochę. Robota na tydzień. A potem do wydawcy. Jak zwykle trzymajcie kciuki.

Reklamy

Odwiedzono mnie

  • 63 338 razy
Reklamy
%d blogerów lubi to: