Właśnie czytasz
Ciekawostki, Fantastyka

O Dukaju i getcie fantastycznym

Najpierw pojawiła się w Sieci recenzja „Wrońca” Jacka Dukaja pióra Moniki Małkowskiej pod znaczącym tytułem „Mroczna bajka z naiwną fabułą„. Tekst krytyczny, dodajmy, i nie napisany przez człowieka z fandomu.

Potem rozgorzała dyskusja na Forum Fahrenheita w dukajowskim wątku. Dyskusja, dodajmy, w której getto pokazuje, że jest gettem.

Dukajowi nie jest potrzebne przyjacielskie poklepywanie po plecach. To jest pisarz, a nie kumpel spod sklepu. Jego komentatorzy od dawna nie robią nic, jak tylko wznoszą peany na jego cześć. Nie pojmują, że pisarz nie może li tylko pisać, ale dla pisarskiej drogi równie ważne jest budowanie własnej świadomości, aby to, co pisze, było ważne i miało odpowiednie odddziaływanie. Jak ma Dukaj takową sobie tworzyć, skoro nikt tak naprawdę nie odnosi się do jego tekstów krytycznie? Wszyscy w fandomie toną w zachwytach (i słusznych i niesłusznych), a wokół samego autora zrobiła się toksyczna aura niesamowitości. Nic tak źle nie służy fantastyce jak wywindowanie na piedestał zwykłego człowieka tak, jak wznosi się złotego cielca. I gdy wreszcie ktoś spoza środowiska zaczął przyglądać się, analizować i znalazł coś, co mogłoby przeczyć rzekomej boskości złotego chłopca polskiej fantastyki, tłum zaczął wieszać psy na tego krytyka. Tymczasem jest to najszczerszy i dziś najbardziej potrzebny głos w dyskusji – głos Moniki Małkowskiej.

Nie wiem, dlaczego tak zażarcie broniony jest Dukaj. Czemu ludzie nie chcą zostawić jego drogi jemu samemu? Nikomu nie bronię zachwycać się pisarstwem tego autora – jest on pewnym fenomenem bądź co bądź – ale litości, nie w ten sposób! Dialog z pisarzem jest potrzebny, dialog który może zbudować jego wielkość. Wątpię, aby recenzentce chodziło o zniszczenie Dukaja, jako, że poza gettem dalej pozostaje on głównie autorem wątpliwej jakości gatunkowej prozy (mówię tu, iż fantastyka nie jest należycie poważana w środowisku literacko-krytycznym). Dukaj nie jest i nigdy nie będzie drugim Lemem. Pozwólcie mu więc być sobą! Nie mogę wypowiadać się w jego imieniu, ale mogę rzec, co ja bym chciał, będąc na jego miejscu (co się nigdy nie zdarzy) – chciałbym czytać takie recenzje jak ta Małkowskiej.

Reklamy

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

4 thoughts on “O Dukaju i getcie fantastycznym

  1. Dialog jest potrzebny, ale częścią dialogu są tak głosy „za” i „przeciw”. Dlatego, jeśli bronisz wolności dyskusji, nie wypada Ci atakować tych z Fahrenheita – moim zdaniem. Co do Małkowskiej to sama się podłożyła, nie tyle krytyką „Wrońca” co uwagami w stylu – „nie wiadomo komu ta książka służy”, co może miało być i stylistycznie opakowanym żartem, ale wyszło trochę koślawo. Zresztą jest to krytyka zdumiewająco totalna – fakt, że Małkowskiej nie podoba się w we „Wrońcu” absolutnie nic – od założeń, poprzez rymowanki aż do ilustracji, świadczy, że powieść ta zupełnie ją ominęła, że Małkowska ani nie odczytała założeń, ani chyba nie próbowała. Ma prawo? Ma. Niemniej inni mają prawo poddać jej wypowiedź krytyce.
    Przy czym dyskusji na Fah nie czytałem, nie wiem więc na jakim poziomie jest ta krytyka. Znając jednak trochę forum, nie sądzę, by sprowadzała się ona li tylko do serii wpisów: „Ale głupia ta krytyczka”;).

    Posted by agrafek | Grudzień 14, 2009, 9:35 am
  2. Tak się składa, że recenzja p. Małkowskiej jest merytorycznie raczej słaba. Choćby założenie, że wiedza historyczna jest n i e z b ę d n a do zrozumienia „Wrońca” jest brakiem wyobraźni pani krytyk (oby tylko). Czy baśnie czyta się będąc monadą? Książka, a baśń zwłaszcza, jest elementem komunikacji między pokoleniami. Dziw, że pani krytyk tak łatwo to omija. Baśń można KOMUŚ przeczytać, właśnie dzieciakom, które pytają „dlaczego” niczym maszyny. Należy to wykorzystać. Książka ma być pomostem między ludźmi „z” historii i tymi „jeszcze-poza” historią.
    A propos pana Betona: dlaczego wychodzi się od wniosku, że znaczenie słowa „beton” ma za znaczone partię? Założenie, że historia ma prymat przed doświadczeniem indywidualnym? Szowinizm pokoleniowy, bezkrytyczny? Przecież dzieciak doświadcza betonu po raz pierwszy rozdrapując na nim kolano, albo się potykając…
    Racja, krytyka jest potrzebna. Ale nie ujadanie, żeby się tylko odróżnić od fandomu. Usprawiedliwianie TEJ konkretnej krytyki jest błędem. Bo jest po prostu słaba.

    A moim zdaniem, ilustracje powinny być umieszczone jako DODATEK do książki, osobna część, po fabule, a rysunki wzbogacone cytatem wybranego fragmentu. Oglądanie ich w trakcie czytania jest nie do ominięcia, a w swym ekspresjonizmie są nachalne. Co nie odbiera im jednak walorów artystycznych.

    Posted by sim.gishel | Styczeń 6, 2010, 11:02 pm
  3. Jeśli w książce wykorzystującej historię w sposób tak mocny (na dodatek historię najnowszą, jeszcze nieokrzepłą, niedomkniętą), to owszem – historia ma prymat przed doświadczeniem indywidualnym. Przykład „betona” jest tutaj strzałem w głowę, albowiem znane jest dziś znaczenie tego słowa jako głupiego dowcipu, kawału z nonsensowną puentą, która do niczego nie prowadzi. Dzieci zapoznają się z nim dzięki kulturze absurdalnej – dzięki dziełom ZF Skurcz, dzięki „Kapitanowi Bombie”.

    Druga sprawa – chyba nie o to chodzi w baśni, żeby rodzice mieli ją dzieciom tłumaczyć, prawda? Ona sama ma być pewną całością, ma być pełna i zrozumiała, choć przecież może być metaforyczna. Baśń jest elementem komunikacji między pokoleniami – oczywiście. Jednak dzieje się to dzięki dygresjom i opowieściom towarzyszącym bajce, dopowiadanym przez rodziców w trakcie lektury, kiedy ich myśli odbiegają ku dawnym czasom. Ale te opowieści „dodatkowe” nie mają za zadanie udzielenie odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, ale mają tą odpowiedź podkreślić. A owa odpowiedź musi się zawierać w bajce.

    Także nie wiem, gdzie tu słabość merytoryczna recenzji. Nie wystarczy się z nią nie zgadzać, aby mówić, iż jest niemerytoryczna. Może jest słaba, ale merytorycznie – w porządku.

    Posted by Emil Strzeszewski | Styczeń 6, 2010, 11:15 pm
  4. Czy nikt nie widzi, że król jest nagi? Gdyby jakiś debiutant napisał i wysłał Wrońca do WL-u, tekst natychmiast wylądowałby na śmietniku. To naprawdę słabizna, pod każdym względem. No, ale złoty cielec!

    Posted by gnom12 | Luty 23, 2011, 5:47 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: