Właśnie czytasz
Nonsensowne wpisy, soliloquia

Minusy rzucania papierosów…

Los ostatnio uparł się, żeby rzucać mi kłody pod nogi. A wszystko przez to, że rzucam papierosy. Nie odstawiam palenia – w fajce zakochałem się po uszy, pozostanie moją towarzyszką jeszcze bardzo długo – jednak sprowadzam je do luksusowej przyjemności, a nie wypełnienia każdej wolnej chwili. Już nie biegam jak głupi, w szlafroczku i kurteczce zimowej na balkonik, żeby zapalić. W drodze do roboty nie wyciągam paczki i nie hipnotyzuję się dymem. Raczej nabijam fajkę czystą virginią, idę do podziemi i czytam. Godzina w ten sposób spędzona jest lepsza niż pięć minut ze szlugiem w zębach, patrząc się przy tym tępo na bagna ostrołęckie. Lubię palić, na dodatek dużo i to dla mnie trudne – uniezależnić się od tych dwudziestu przyjaciół dziennie…

Los mnie nie rozumie oraz nie popiera. Chce żebym jarał jak opętany, ale nie potrafi powiedzieć mi tego wprost. Jest bardziej bezczelny. Jego finezja jest iście bolszewicka – wali mnie po ryju, niszczy mój prywatny świat. Jest wytrwały i przekonany o swojej słuszności. Przez ostatni miesiąc zafundował mi następujące atrakcje:

– kara za przetrzymanie książki z biblioteki, spora dodajmy. I weź tu bądź człowieku ciekawy świata, jak ci każą oddać jego część. Biblioteki są przecież od pożyczania książek. Nawet wieczystego…
– mandat za jazdę bez biletu, wręczony przez sympatycznego kanara, który studiował niegdyś filozofię (zawsze wiedziałem, że ci niespełnieni filozofowie to zło w czystej postaci). Zrozumiałbym, gdyby chociaż za picie w miejscu publicznym albo za obnażanie się przed kamerami na Starym Mieście w Olsztynie, ale za brak biletu?! Komunikacja Miejska jest od przewożenia pasażerów, tak? Ja jestem pasażerem, tak? No to czemu mnie muszą karać za przejazd?!
– zgubienie książki, na dodatek nie swojej. To jest jakieś kuriozum, ja kocham książki! Tymczasem ta jedna po prostu w jednej chwili była, a w kolejnej przestała być. Pstryk, los strzelił palcami i stało się. Jestem w plecy o Muzykofilię Sacksa…
– pomylono notkę o mnie w antologii City. Nie wiem, komu i w jakich okolicznościach przyszło na myśl, że Łomża (miejsce mojego urodzenia) jest na Kurpiach… Niby epoka Internetu, wszechobecnej informacji, do wikipedii jeden klik, a tu taki babol…
– zmienili mi grafik w robocie. Ogółem uczelnia pokazała mi, że różnica między zwykłym studentem, a doktorantem jest minimalna. Twojego czasu uniwerek nie będzie szanował nawet, jeśli będziesz wykładowcą. Chyba tylko sprzątaczka ma tam coś do powiedzenia…

Podsumowując, najjaśniejsza panienko, jestem w najciemniejszej dupie. Gdy zrobiłem sobie dyspensę na Falkon i dopadłem do paczki szlugów, wszystko ułożyło się świetnie. A tak koncertowo się wali. Idę zapalić. Fajkę. Bo ja się łatwo nie poddam!

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: