Właśnie czytasz
Nonsensowne wpisy, soliloquia

Wpis marketingowy

Podobno, aby mieć wiernych czytelników bloga trzeba napisać choć raz o seksie (a najlepiej pisać o nim ciągle), przynajmniej raz obrazić polityków, ponarzekać na kobiety, obalić męski stereotyp macho, na zmienę kajać się w prochu za grzechy i wyszydzać tych, którzy to czytają grzesząc przy tym prozatorsko co nie miara. Należy być niezwykłym erudytą, aby nikogo nie zanudzić i przy tym koniecznie trzeba pisać systematycznie, najlepiej co pięć minut, aby zadowolić wszystkich oddaniem się tak ważnej sprawie, jaką jest blogowanie.

Oczywiście nie wspominam już o tak oczywistych rzeczach, jak przyzwoita szata graficzna bloga, założenie profesjonalnych statystyk, reklamowanie się gdzie popadnie i gdzie nie popadnie. Potrzebna jest także pewnego rodzaju tematyczna strategia, w końcu musem jest tak pisać notki, aby trafić w target. Istotną sprawą jest więc kalkulacja – czy wielbicieli kotek nimfomanek jest więcej niż fanatyków Quake’a i Heleny Prawicy (kto wie o co chodzi może w nagrodę przestać czytać ten nonsensowny wpis, gdyż niczego się z niego nie dowie). Czy opłaca się napisać o krzywych nogach Paris Hilton i innych „kandi” gwiazdkach, czy o futerku na stopach hobbicich, którym mogą się zainteresować fetyszyści/fetyszystki? To ponoć podstawowe dylematy właścicieli blogów.

W takim razie ten kawełek sieci stoi na przegranej pozycji. W końcu ani on specjalnie intrygujący, ani przesadnie szyderczy, bluźnierczy i w ogóle. Nie ma tu wpisów kierowanych do określonej grupy ludzi, rozrzut tematyczny jest spory. Spomiędzy wierszów nie przeziera żadna strategia pisarska. W gruncie rzeczy jest burdel, na dodatek bez achów i echów. Ot, takie sobie miejsce na krawędzi szeptu.

Czy jednak ważne jest to, aby na stronce była cała masa słów-wytrychów, które spowodują wysoką pozycję rankingu bloga w katalogu albo w guglach? Czy jeśli napiszę po sobie: seks oralny, anal, fisting, naga Britney Spears, gangbang, osły-politycy, pirackie mp3, moja żona to (piiip), Kowalski to (piiip), nienawidzę komuchów, rzygam na demokratów; to blog będzie wart więcej? Może dostanę 400 wpisów w ciągu pół godziny od wstawienia notki, ale co potem? Będę je czytał pół roku i odpowiem na jeden, aby czytelnicy pomyśleli, że jestem wporzo ziom? Nie ma mowy.

W rozmowie o pisarstwie Coelho z pewnym Ślimakiem (pozdrówka! ;]) doszliśmy do wniosku, że ów autor zawsze siada do pisania tak, aby spłodzić rzecz genialną. I choć nie zawsze mu się to udaje, to jego ambicja jest sama w sobie warta uwagi. Tak składa hołd czytelnikom.

Będę więc staroświecki i dla tych kilku ludzi odwiedzających ten zakątek rzeknę, iż dziękuję bardzo za poświęcenie kilku minut na przeczytanie moich wypocin :)

Reklamy

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: