Właśnie czytasz
Ciekawostki, Nonsensowne wpisy

Nikotyny czar

Pan PapierosPapierosy (a właściwie samą czynność palenia) podobno wynaleźli Majowie jakieś dwa tysiące lat przed naszą erą i od tamtej pory nikotyna towarzyszy ludzkości bez przerwy. Odurzają się nią wszelkie ludy na kuli ziemskiej, a dam głowę, że niedługo zawędruje też w kosmos. W końcu gdzie człowiek, tam i nałogi.

Jestem palaczem od kilku lat. Moimi ulubionymi papierosami są takie, które powodują impotencję, a najbardziej intensywne doznania smakowe mam przy temperaturze 19 stopni Celsjusza, przy pochmurnej pogodzie (możliwe lekkie opady deszczu) i na swoim balkoniku, jakieś 5 metrów nad poziomem podłoża. Potrafię wypalić paczkę dziennie i wcale mi z tym dobrze. Rzucać nie zamierzam, choć po prawdzie droga to przyjemność.

Niedawno Francuzi mieli dość osobliwy problem. Pragnąwszy uczcić rok Sartre’a, chcieli wywiesić w co większych miastach wielki plakat z wizerunkiem filozofa. Kłopot w tym, że na każdym z zachowanych zdjęć drogi Jean Paul dziarsko zaciągał się szlugiem. Wzięli więc photoshopa, fajka zamazali i już. Uważam to za zbrodnię, ale nic nie poradzę. Są ludzie i taborety.

Większości palaczy najwięcej przyjemności daje zaciąganie się dymem. Chwila błogości to coś niezastąpionego. Tego z pewnością brakuje wszystkim, którzy rzucają palenie. Wtedy pojawia się nerwowość, nadmierna gestykulacja, chęć rzucia gumy i inne mniej rzucające się w oczy objawy. Mitem jest jednak jakoby palacz nie miał co zrobić z dłońmi, bo jest przyzwyczajony do trzymania papierosa i ciężko mu zrezygnować z tego nawyku. Trzymanie szluga nie jest niczym nadzwyczajnym, na pewno ma swoje znaczenie (w końcu palenie jest niejako ceromonią, rytuałem), ale nie przeceniałbym jego wartości. Kluczem jest tu dym trzymany w płucach. Z tej przyjemności zrezygnować jest naprawdę niełatwo (sprawdzałem nieraz).

Dlaczego ludzie palą? W końcu toksycznych substancji jest od zatrzęsienia, sam tytoń też nie jest najzdrowszy, a na dodatek można nabawić się specyficznego, żółtego nalotu na palcach i zębach, co wygląda co najmniej nieestetycznie. Szkodzi to także osobom w otoczeniu palacza, szczególnie dzieciom i kobietom w ciąży. Podobno jeden papieros skraca życie o 11 minut. Po co więc palić?

Sądzę, że jest to jedna z czynności ludzkich, która zasadniczo nie ma żadnego sensu. Trudno upatrywać w tym korzyści, skoro oprócz ulotnej przyjemności pojawia się szereg negatywów. Jednak palenie jest jak rytuał (o czym już wspomniałem) – papieros służy jako przerwa, jako czynnik odstresowujący, jako fantastyczny pretekst do zagajenia kogoś interesującego (Masz może zapalniczkę? ; Palisz? Poczęstuj się moim), a często może także posłużyć jako nieodłączny atrybut osobowości (czy Sartre byłby sobą, gdyby nie palił jak smok?). Często sam papieros nie wystarcza, aby odprowić ceremoniał kurzenia. Potrzeba ładnej zapalniczki, najlepiej benzynowej (wyśmienicie nadaje się srebrne Zippo z dożywotnią gwarancją), czasem kawy z mlekiem, wygodnego fotela i wielu innych szczególików, które ubarwiają samo w sobie ubogie palenie. Dlatego żaden prawdziwy palacz nie wyjdzie z domu do pracy zanim nie uraczy się dymem na własnym balkonie, ani też nie pójdzie spać, nim nie wróci na ów balkon w szlafroczku i z papierosem w zębach i nie spojrzy w gwiazdy. Dużą część palących uspokaja możliwość przeznaczenia piętnastu minut na swoją przyjemność, to taki azyl ludzi pędzących wciąż do przodu w poszukiwaniu sukcesu i szczęścia. Można usiąść w spokoju i zastanowić się nad kilkoma rzeczami albo wręcz przeciwnie – można nie myśleć o niczym i oddać się nałogowi w stu procentach.

Częstym suplementem do papierosów jest tabaka, która potrafi w momencie orzeźwić i obudzić. Jak wiadomo wtajemniczonym jest także znakomitym lekarstwem na katar. Aplikujesz do nosa trochę sproszkowanego tytoniu i kichasz, aż przechodzi wszystko. Trzeba się nacierpieć nieco, ale popłaca (UWAGA! Nie działa na wszystkie rodzaje nosów ;P). Poza tym, tabacząc człowiek sięga namiastki zakazanego owocu, jakim jest z pewnością wciąganie narkotyków. Bądźmy szczerzy – tabaczenie z tym właśnie (niesłusznie!) się kojarzy, choć nie ma z tym nic wspólnego. Czynność jest podobna, owszem, ale jej efekt jest inny, a i środek wciągany jest o wiele bezpieczniejszy. Jednak wrażenie zostaje, niektórym to odpowiada. Zaś mądry człowiek od razu widzi różnicę między ćpaniem, a tabaczeniem.

Wyższym stopniem palenia tytoniu jest fajka. O tym znowuż wiem niewiele, bo raczyłem się nią tylko kilka razy w życiu. Mam zamiar jednak nadrobić zaległości, jednak najpierw muszę trochę poczytać literatury fachowej, aby dobrać sobie odpowiednią fajeczkę i dodatki :]. Gdy będę gotowy – zdam relację!

Dzisiejszy wpis podyktowany jest nudą i chęcią zabicia czasu, który dłuży mi się niemiłosiernie. Stąd proszę nie doszukiwać się w nim wiele sensu, a także ukrytych, niejako podprogowych przesłań :). Jeśli chcesz palić – musisz przygotować się na stopniowe zatruwanie swojego organizmu. Znowuż, jeśli nie chcesz, naucz się trochę o papierosach i zwyczajach palaczy, aby nie dziwić się zwyczajom towarzyszącym paleniu. W gruncie rzeczy jest to nałóg najmniej szkodliwy i naprawdę przyjemny.

Aha – jeśli jesteś zadeklarowanym przeciwnikiem palenia, wiedz, że tracisz parę fantastycznych doznań. Tak samo traci palacz – świeże powietrze już nie smakuje tak dobrze jak rakotwórczy dym…

Reklamy

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

12 thoughts on “Nikotyny czar

  1. Palę, z przerwami od lat… pięciu, sześciu, sam już nie wiem, straciłem rachubę. W każdym razie potrafię wypalić paczkę przy kilku piwach, a potrafię też nie wypalić żadnego szluga w ciągu dnia. Taki trick.
    Nie zgadzam się, że palenie fajek jest ceremonią, czy jak to nazwałeś, rytuałem. Budowlaniec, z całym szacunkiem dla jego pracy, z fają w zębach, upieprzony po pas, o brudnych dłoniach, nie ma z ceremonią nic wspólnego. Szczególnie kiedy popija tego papierosa jakimś sikaczem. Są wyjątki. Mój znajomy twierdzi, że nikt tak nie pali papierosa jak Jerzy Pilch. Nie widziałem, więc nie mam pewności. Zgadzam się natomiast, że pewne warunki i okoliczności zmuszają do celebracji. Na przykład, jak wspomniałeś, kawa z mlekiem na balkonie – też to praktykuję, i uważam, że jest to absolutnie fenomenalne uczucie. I ta dopaminka. Nie dziwne, że Ziemiański jedzie bez konspektu, paląc przy pisaniu.
    Fajki to magia. To jest dopiero rytuał. Trudny, parę razy paliłem, miło wspominam, ciężko utrzymać temperaturę i żar, ale gdyby opanować to do perfekcji, dobre wrażenia murowane. Może kiedyś.
    Uważam, że najlepiej wyglądającym palaczem był Bogart. Jest.

    Posted by Kulturalny | Sierpień 30, 2007, 9:40 pm
  2. Papierosy, fajki, cygara to mili państwo śmierdzące g…, a nie rytuał.

    Rok temu ponad wystałem po nocy przy komputerze i obok leżały 2 puste paczki Marlboro a w trzeciej był jeden… Wypaliłem go natychmiast.

    Rytualnie wytrząsnąłem popiół z klawiatury i na tym zakończyłem aktywność PALACZA.

    Poczułem smaki, zapachy…

    Serdecznie pozdrawiam – palicie sobie…

    Posted by Witold Skaczkiewicz | Sierpień 31, 2007, 10:00 am
  3. Kaczor nikotynowy nie jest najmilszym zjawiskiem, to prawda. Niektórych pobudza do rzucenia palenia – jak Ciebie Witek. Jednak na jego podstawie nie twierdziłbym, że papierosy, fajki, itp., to śmierdzące gówna. Skoro paliłeś – musiałeś w tym zasmakować. Nikt nie pali, komu naprawdę to przeszkadza.

    A z paleniem szlugów związanych jest wiele rytuałów, z których na preferuję balkonik i kawkę (tak samo zresztą jak Freemind). I nie mów mi, że jest inaczej, bo nagle stoisz po drugiej stronie barykady :).

    A swoją drogą – Marlboro to gówniane fajki :P

    Posted by Emil Strzeszewski | Sierpień 31, 2007, 10:43 am
  4. Emilu,
    rzuć to gówno…

    Przyjacielska rada!!!

    Z rytuałów preferuje seks :) , a po przerwaniu palenia, potrzeby i odczuwanie ROSNIE cudownie…

    Ale wy sobie chłopaki palcie…, :)

    Posted by Witold Skaczkiewicz | Sierpień 31, 2007, 11:53 am
  5. Rada zapewne dobra, choć nie dla mnie. Jednak dziękuję uprzejmie :)

    Swoją drogą zauważyłem pewną prawidłowość. Prawie każdy, kto całkiem niedawno rzucił palić (nieco ponad rok Witku to bardzo mało, spokojnie można jeszcze wrócić do nałogu), od razu przybiera postawę „tytoń to ZUO” ;). Żołnierz nikotyny zmienia się w akolitę zdrowego trybu życia. A, no offence – to tylko spostrzeżenie – podobno akolici to najbardziej zagorzali z fanatyków :). Dziwię się tak skrajnym reakcjom. Złoty środek – to jest metoda na życie. Nie palisz – słusznie, Twój plus i Twoja strata zarazem. Każdy sznurek ma dwa końce.

    Posted by Emil Strzeszewski | Sierpień 31, 2007, 12:58 pm
  6. A ja lubię palić. Palę tylko i wyłącznie viceroye mentolowe – żadne szlugi nie smakują mi tak jak te. Mój dzień zaczyna się tak – wstaję, ubieram się, jem śniadanie, myję zęby i idę na szluga. I właśnie ta ostatnia czynność, wykonana po tamtych wcześniejszych sprawia mi największą przyjemność.
    Poza tym jak palę, to wpadają mi do głowy zajebiste pomysły. Wiele razy była taka sytuacja, że kiedy pisałam opowiadanie i nie wiedziałam jak coś opisać, to robiłam przerwę, szłam na szluga, potem wracałam i już wiedziałam co i jak.

    No i – co fakt, to fakt – przy papierosie, na przerwie, w palarni, w szkolnym kiblu – prowadzi się najciekawsze rozmowy.

    Posted by Hitokiri | Wrzesień 19, 2007, 11:04 am
  7. Hitokiri ,

    przy szkolnym kiblu… Hmm… Tio fakt…

    „Poza tym jak palę, to wpadają mi do głowy zajebiste pomysły.” no uwielbiam cię, szkoda że jesteś małolata… ;)

    Posted by Witold Skaczkiewicz | Wrzesień 19, 2007, 11:52 am
  8. ps.

    Hitokiri,

    viceroy mentolowy jest rzeczywiście zajebisty…
    :)

    Posted by Witold Skaczkiewicz | Wrzesień 19, 2007, 11:55 am
  9. A ja nie pale i nie cierpie, jak ktos pali obok mnie, jesli moze odejsc – zwlaszcza dotyczy to palaczy przystankowych. A juz w ogole to nie akceptuje palacych malolat i malolatow. =)

    Posted by slay | Wrzesień 19, 2007, 2:02 pm
  10. slay,

    ZAJEBISCIE popieram…
    ;)

    Posted by Witold Skaczkiewicz | Wrzesień 19, 2007, 5:02 pm
  11. Co do akapitu o tabace, po prostu musze się przyczepić:
    nikotyna też narkotyk, a legalna nie znaczy bezpieczniejsza.
    Ale mało ludzi to rozumie.

    Posted by Kluska | Grudzień 12, 2008, 8:36 pm
    • Mylisz używki z narkotykami. Na tej samej zasadzie mógłbym powiedzieć, że głupota to też narkotyk, na dodatek zakaźny, ale mało ludzi to rozumie, więc dalej są głupi. To ostatnie zdanie, tak jak cały Twój post, jest oczywistą nieprawdą i uogólnieniem. U mnie wzięło się z cynizmu, a u Ciebie? Mam nadzieję, że nie z wewnętrznego przekonania niepopartego faktami?

      Posted by Emil Strzeszewski | Grudzień 12, 2008, 10:26 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: