Właśnie czytasz
Recenzje

Rzecz o życiu i śmierci

Iron Maiden - A Matter Of Life And DeathNajnowszy studyjny album Żelaznej Dziewicy kupiłem na Guernsey, niesiony potęgą funta i wiedziony rozpaczą spowodowaną niepowodzeniami w pracy. Byłem niezwykle ciekaw, co też Brytyjczycy wyczarują tym razem. Dance Of Death – poprzednia płyta Iron Maiden – nie była ani specjalnie zachwycająca, ani nazbyt słaba. Kilka fantastycznych utworów, jak Paschendale albo No More Lies, czy też instrumentalny Journeyman nie uratowało piosenek pokroju Montsegur lub Age Of Innocence. Obawiałem się o kondycję zespołu, który zdawał mi się wypalać coraz bardziej po szokującym i genialnym krążku Brave New World. Nie musiałem. Dziewica zna swoją wartość.

A Matter Of Life And Death jeszcze przed premierą okazało się zaskoczeniem. Singiel Reincarnation Of Benjamin Bregg i jego następca – Brighter Than A Thousand Suns – pozali, że Iron Maiden ponownie zmienia styl grania. Będzie mocniej, progresywniej, drapieżniej, a także bardziej tajemniczo. No i wszyscy poczęli się martwić, czy podołają zadaniu i czy to nadal będzie ten sam, wspaniały zespół.

Najnowszy krążek to kopalnia niespodzianek. Po pierwsze – jest inny. Po drugie – jest równy. Po trzecie – jest wyśmienity. Panowie Harris i spółka mają już swoje lata i granie tego samego heavy metalu jak na początku lat 80. nie wyszłoby im na pewno tak szczerze i dobrze. Poszli więc w stronę progresywnego stylu gry, co, moim zdaniem, opłaciło się po stokroć. A Matter Of Life And Death to najlepszy album grupy po Number Of The Beast i Brave New World. Jest dużo zabawy gitarami, dźwięki sączą się z nich raczej powoli, ale czuć, że każdy jest na swoim miejscu, nawet ten najdziwniejszy. Panowie z Iron Maiden wyczuli każdą nutę, włożyli w to dużo pracy i powiązali wszystko ze sobą w niesłychany sposób. Czujnie wpatrywali się w swoje poczynania, przygotowali ten krążek pieczołowicie, jestem tego pewien.

W A Matter Of Life And Death nie ma słabych piosenek. Są tylko dobre i świetne. Do tych ostatnich z pewnością zaliczyć można enigmatyczne Reincarnation Of Benjamin Bregg, świetnie zaimprowizowane The Longest Day (słuchając tego utworu miałem skojarzenia z kapitalnym Fear Of The Dark), mroczne Out Of The Shadows i brawurowy The Pilgrim. W każdym kawałku przebrzmiewa echo starej Dziewicy, a jednocześnie każdy ma swój niepowtarzalny klimat nowych czasów. Nie można przyporządkować ich do starych dokonań zespołu, to coś zupełnie odmiennego, jednak paradoksalnie przez to właśnie bliższemu starej twórczości Iron Maiden (wszak z początków istnienia grupy była ona stawiana jako rewolucja heavy metalu – to może się powtórzyć w związku z nowym albumem). Prawdziwa uczta dla ucha. Słuchać tylko na maksimum!

Advertisements

About Emil Strzeszewski

Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce - Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Powieść „Ród” ukazała się nakładem Genius Creations we wrześniu 2014 roku.

Dyskusja

4 thoughts on “Rzecz o życiu i śmierci

  1. Jesli w ‚A Matter…’ sa tylko dobre i swietne piosenki, to X Factor i Virtual XI sa najlepszymi albumami Maidenow.
    ‚W każdym kawałku przebrzmiewa echo starej Dziewicy’ – zwlaszcza w riffach. Niemal zywcem zerzniete z wczesniejszych albumow – chyba na czele z ww. Virtualem.
    Daj spokoj – nie ma sie (poza jednym-dwoma kawalkami) czym zachwycac =)

    Posted by slay | Wrzesień 10, 2007, 1:03 pm
  2. Porównanie ‚A matter…’ do ‚Virtual…’ i ‚X factor’ mija się z celem – to są całkowicie różne płyty. Owszem – styl Maidenów na ostatnim krążku jest inny, zupełnie odmienny od całej heavy metalowej reszty. Oba albumy, które wymieniłeś również zrywały z pewnym stereotypem – było to przejście raczej do hard rocka. Za to ‚A matter…’ to ewidetnie metalowy krążek. Tyle, że niesamowicie progresywny. I nieprawdopodobnie dojrzały. I chyba nawet najcięższy, choć na pewno też mniej wściekły niż ‚Number of the beast’.

    Płyta jest równa i świetna. Jestem pełen zachwytu dla dokonań Dziewicy.

    Posted by Emil Strzeszewski | Wrzesień 10, 2007, 4:47 pm
  3. Oba wymienione albumy byly dla dyskografii Maidenow mniej wiecej tym samym, czym St. Anger dla Metallici. Kompletnie nieudane i pozbawione jakiejkolwiek wartosci – poza ‚jak nie nalezy nagrywac albumow’. Jasne, ze ‚A matter…’ jest inny od reszty – pytanie, czy inny w tym wypadku oznacza lepszy. IMO nie, bo ja w co drugiej piosence slysze riffy z Virtuala. A pare dobrych kawalkow niestety nie wystarczy, zeby wywindowac caly album.
    Ja mimo wszystko nie darze ostatniego albumu wielka sympatia – w stosunku do poprzedniego albumu dalej jest spadek formy. Ale BNW pewnie juz nigdy – a przynajmniej dlugo – nie dogonia…

    Posted by slay | Wrzesień 10, 2007, 6:02 pm
  4. No to mamy jakieś inne ucho, bo ja z ‚Virtual…’ nie słyszę ani jednego riffu :). Co zaś do wartości tego albumu (i ‚X Factor’) to nie zapominaj, że były tam i wyśmienite piosenki – jak choćby ‚The Clansman’, ‚Como Estais Amigos’. Dla mnie kiedyś i te albumy były regresem, teraz zaś je doceniam. Widzę tam pewien plan na nowe (wówczas nowe, dziś już stare) granie Maidenów, na ich inny styl. Oni eksperymentują dosyć często i to mocno. Dla większości fanów Dziewica to dalej zespół heavy metalowy, a tak nie jest dziś do końca. To grupa bardzo ambitna, która nie chce się zatrzymać. BNW było fantastyczne, zgadzam się, ale oni nie chcą już tak grać, bo już zagrali wszystko co mogli w ten sposób. Potrzeba im nowych dróg. ‚A matter…’ to dobre rozwinięcie ‚Dance of Death’, które jeszcze nie było tak dojrzałe. Idą w dobrą stronę.

    Posted by Emil Strzeszewski | Wrzesień 10, 2007, 6:18 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: